Dlaczego płaczę? Poznaj moje powody – Twoje dziecko mówi, jak jest!

Cześć, Mamo, Tato! Wiem, że czasem mój płacz wyprowadza Was z równowagi, ale to mój jedyny sposób na powiedzenie Wam, co mnie męczy. Nie robię tego specjalnie – po prostu jeszcze nie umiem powiedzieć, co jest nie tak. Żeby było Wam łatwiej, podpowiem, o co może chodzić, kiedy włączam moje syreny alarmowe. Gotowi?

- Domisiowa Chatka | Łuków

1. Płacz głodomorka

„Halo, jestem głodny! Kiedy wreszcie dostanę coś do jedzenia?”

Ten płacz to raczej moja wersja kuchennego dzwonka – sygnał, że czas podać mi coś pysznego. Nie martwcie się, jak tylko poczuję mleko, uspokoję się szybciej, niż zdążycie włączyć ekspres do kawy.

Jak to brzmi: Intensywnie, stanowczo, jakbym mówił: „No już, szybciej!”
Co zrobić: Przytulcie mnie i dajcie coś do jedzenia – mleko rządzi!


2. Płacz zmęczenia

„Ja już nie mogę… Idę spać, a Wy mi pomóżcie!”

Wiesz, kiedy jestem śpiący, ale nie potrafię jeszcze sam zasnąć? Wtedy zaczynam marudzić. Zabawki? Nie, dzięki. Gry? Nuda. Po prostu chcę przytulaska, ciszy i sennej atmosfery.

Jak to brzmi: Trochę marudnie, trochę smutno, jakbym mówił: „Nie zmuszaj mnie do oglądania kolejnej bajki!”
Co zrobić: Zgaście światła, przytulcie mnie i nucie coś miłego. Proszę, tylko nie fałszujcie za bardzo!


3. Płacz dyskomfortu

„Coś tu jest nie tak! Sprawdźcie mnie, bo się wkurzam!”

Mamo, Tato, uwiera mnie ta mokra pieluszka! Albo ubranko jest za ciasne! Czy Wy byście chcieli siedzieć w mokrych spodniach albo dusić się w swetrze w upalny dzień? No właśnie.

Jak to brzmi: Nerwowo, pełne niezadowolenia, jakbym mówił: „Ogarnijcie mnie, proszę, bo inaczej się nie uspokoję.”
Co zrobić: Zajrzyjcie do pieluszki, poprawcie ubranko i upewnijcie się, że nie jestem ani za gorący, ani za zimny. W końcu komfort to podstawa!


4. Płacz kolkowy

„To jest dramat! Ten brzuszek mnie dobija!”

Wieczorami mój brzuszek zaczyna wariować. Nic mi wtedy nie pomaga – ani tulenie, ani karmienie, ani śpiewanie (chociaż próbujcie, może zadziała?). Płaczę długo i głośno, bo serio boli. Wiem, że to trudne dla Was, ale uwierzcie mi – dla mnie też.

Jak to brzmi: Głośno, długo, dramatycznie, jakbym mówił: „Ratunku, pomóżcie, bo nie wiem, co robić!”
Co zrobić: Połóżcie mnie na brzuszku na swoim przedramieniu (pozycja „tygryska”) i delikatnie kołyszcie. Możecie też pomasować mi brzuszek – czasem to działa.


5. Płacz przy zagazowanym brzuszku

„Coś mi tam gulgocze i przeszkadza. Pomóżcie mi się z tym uporać!”

Nie wiem, co się dzieje z tym moim brzuszkiem, ale czuję dziwny ucisk. Wiercę się, próbuję się ułożyć, ale nic mi nie pasuje. Pomóżcie, proszę!

Jak to brzmi: Trochę płaczę, trochę się wiercę, jakbym mówił: „Mamo, Tato, zróbcie coś, bo ja już nie wiem, co mam robić!”
Co zrobić: Pomasujcie mi brzuszek albo połóżcie mnie na pleckach i delikatnie zginajcie moje nóżki w kolanach, dociskając je do brzuszka. A po jedzeniu pamiętajcie o „odbiciu” – to naprawdę pomaga!


Słuchajcie mnie z sercem

Mój płacz to nie kaprys ani złośliwość – to mój sposób na powiedzenie Wam, co mnie boli, czego potrzebuję albo co mi przeszkadza. Wiem, że czasem możecie czuć się bezsilni, ale pamiętajcie, że Wasza obecność, troska i cierpliwość dają mi ogromne poczucie bezpieczeństwa. Razem damy radę!

PS. Następnym razem, jak będę płakać, spróbujcie zgadnąć, o co mi chodzi. Obiecuję, że Wam pomogę – swoim płaczem, oczywiście. 😉

A jeśli nadal nie możecie mnie zrozumieć, to mam dla Was pewien pomysł: zadzwońcie do cioci Dominiki z Domisiowej Chatki. Ona wszystko przetłumaczy i wytłumaczy, a razem znajdziecie sposób, bym znów był uśmiechniętym maluchem! 😊

Z miłością,
Wasze dziecko ❤️