Dziecko jest wiotkie i szybko się męczy – co to może znaczyć?

Siada w sposób, który od razu rzuca Ci się w oczy. Garbi się przy stole, opiera głowę na ręce już po kilku minutach, a na spacerze pierwsza prosi, żeby wziąć ją na ręce. Ktoś powiedział Ci kiedyś, że po prostu jest leniwa. Ale Ty czujesz, że to nie do końca to.

Ilustracja do artykułu o wiotkim napięciu mięśniowym u dziecka, z napisem "Dziecko jest wiotkie?"

Wieczorem, kiedy dzieci już śpią, wracasz myślami do tego samego obrazka. Twoje dziecko na dywanie, w pozycji, w którą inne dzieci raczej się nie układają. Nogi ułożone w literę W, plecy przygarbione, ciało jakby rozlane po podłodze zamiast trzymać się w jednym kształcie. Pytasz inne mamy, czy ich dzieci też tak siadają. Większość kręci głową.

Zaczynasz szukać wytłumaczeń, bo umysł rodzica zawsze ich szuka. Może po prostu jeszcze nie ma tej siły, co inne dzieci w jej wieku. Może to kwestia charakteru, bo przecież nie każde dziecko musi biegać i wspinać się bez przerwy. Może wyrośnie z tego, tak jak wyrosło z niejednej rzeczy, która na początku wydawała się niepokojąca.

Każde z tych wytłumaczeń brzmi sensownie osobno. Ale kiedy dodasz je do siebie, zostaje pytanie, na które żadne z nich do końca nie odpowiada. Dlaczego akurat Twoje dziecko szuka oparcia dla całego ciała tam, gdzie inne dzieci go nie potrzebują. Dlaczego zmęczenie przychodzi tak szybko, mimo że dzień nie był wcale wymagający. Charakter tłumaczy, że dziecko woli spokojniejsze zabawy. Nie tłumaczy, dlaczego jego ciało samo w sobie wydaje się mniej stabilne.

Odpowiedź leży nie w charakterze, tylko w czymś, co dzieje się poniżej poziomu świadomej kontroli. Chodzi o napięcie mięśniowe, czyli o to, ile pracy mięśnie wykonują automatycznie, jeszcze zanim dziecko w ogóle zdecyduje się na ruch. U większości dzieci ten automatyczny poziom napięcia jest na tyle wysoki, że ciało samo trzyma prostą sylwetkę, samo stabilizuje staw, samo znajduje równowagę. U niektórych dzieci ten poziom jest niższy, więc każdy, nawet najprostszy ruch, wymaga dodatkowego, świadomego wysiłku.

To dlatego dziecko z niższym napięciem mięśniowym siada w literę W. Ta pozycja daje szerszą podstawę i mniej pracy dla mięśni tułowia, więc ciało wybiera ją instynktownie, bo jest po prostu łatwiejsza. To dlatego dziecko opiera głowę na ręce przy stole. Utrzymanie głowy w pionie bez podparcia kosztuje je więcej energii niż rówieśnika, którego mięśnie karku robią tę pracę same. I to dlatego zmęczenie przychodzi szybciej, bo zwykłe siedzenie na krześle czy stanie w kolejce jest dla takiego ciała nieustannym, cichym treningiem.

W naszej codziennej pracy w gabinecie widzimy to bardzo często i wiemy, na co zwracać uwagę poza samym siedzeniem. Dziecko z obniżonym napięciem mięśniowym może mieć trudność z utrzymaniem równowagi na jednej nodze, może częściej się potykać na równym terenie, może niechętnie wchodzić po drabince, bo instynktownie czuje, że taki wysiłek jest dla niego większy niż dla innych. Rodzice bardzo często opisują to jako niezdarność, a to nie jest niezdarność. To ciało, które musi włożyć więcej pracy w rzeczy, które u innych dzieci dzieją się same.

Dobra wiadomość jest taka, że napięcie mięśniowe można wzmacniać, a ciało dziecka, szczególnie w pierwszych latach życia, jest bardzo plastyczne. Codzienny ruch na świeżym powietrzu, zabawa w pozycjach, w których ciało samo musi się stabilizować, na przykład na czworakach czy w podporze, oraz zwykłe, niewymuszone bieganie i wspinanie się dają realne wsparcie. Nie chodzi o dodatkowe ćwiczenia czy specjalny trening. Chodzi o to, żeby nie ograniczać dziecku okazji do ruchu, nawet jeśli samo go unika, bo jest dla niego trudniejszy.

To, czego nie da się ocenić na oko podczas jednej rozmowy przy odbiorze z przedszkola, to gdzie dokładnie leży źródło tego niższego napięcia i jak bardzo wpływa ono na codzienne funkcjonowanie dziecka. Czasem to niewielkie opóźnienie, które samo się wyrównuje wraz z dojrzewaniem układu nerwowego. Czasem to sygnał, że warto przyjrzeć się temu bliżej, zanim niższe napięcie zacznie wpływać na naukę pisania, na wytrzymałość w sporcie czy na pewność siebie dziecka w grupie rówieśniczej.

Podczas konsultacji w Centrum Fizjoterapii i Integracji Sensorycznej Domisiowa Chatka sprawdzamy dokładnie to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Oceniamy napięcie mięśniowe w różnych pozycjach, sposób, w jaki dziecko stabilizuje swoje ciało, i to, jak radzi sobie z zadaniami wymagającymi wysiłku. Na tej podstawie wiemy, czy wystarczy poszerzyć codzienny ruch dziecka, czy potrzebna jest regularna praca fizjoterapeutyczna, która wzmocni te obszary ciała, które teraz proszą o pomoc.

Jeśli w Twojej głowie od jakiegoś czasu wraca to samo pytanie, kiedy patrzysz, jak dziecko osuwa się na krześle albo siada w literę W na dywanie, to jest dobry moment, żeby to sprawdzić. Nie po to, żeby się martwić bardziej. Po to, żeby wiedzieć, z czym dokładnie macie do czynienia i jak możecie mu pomóc, zanim to niskie napięcie samo zacznie ograniczać to, co dziecko mogłoby robić z łatwością.