ul. Gałczyńskiego 21, Łuków · parking przy budynkuPon–pt 8:00–18:00 · sob 8:00–15:00 · bez skierowania
Dziecko zatyka uszy? Nadwrażliwość słuchowa u dzieci
Kiedy dziecko zatyka uszy przy odkurzaczu, mikserze czy w hałaśliwym miejscu, najczęściej oznacza to, że jego mózg odbiera zwykłe dźwięki jako zbyt głośne. Taka nadwrażliwość słuchowa u dzieci nie świadczy o złym wychowaniu ani o „za dobrym słuchu”, a w wielu przypadkach można dziecku skutecznie pomóc. Tylko dlaczego ten sam maluch, który ucieka z krzykiem przed suszarką, potrafi sam piszczeć tak głośno, że dzwoni w uszach całej rodzinie?

„Wystarczy, że włączę odkurzacz, a on już krzyczy, zatyka uszy i ucieka do innego pokoju. Na urodzinach u kolegi siedział pod stołem, bo było za głośno.” Takie zdania słyszę od rodziców często, zwykle w towarzystwie pytania, czy to normalne. Wielu z nich najpierw próbowało tłumaczyć, potem zachęcać, a w końcu unikać miejsc, w których bywa głośno. Zamiast ulgi przychodzi wtedy poczucie, że świat dziecka robi się coraz mniejszy. Żeby zrozumieć, co się dzieje, warto zacząć od tego, czym jest nadwrażliwość słuchowa.
Dziecko zatyka uszy: co to znaczy i kiedy się pojawia
Nadwrażliwość słuchowa, nazywana też nadwrażliwością na dźwięki, to sytuacja, w której dziecko odbiera codzienne odgłosy jako zbyt głośne, nagłe albo nieprzyjemne. Nie chodzi o to, że słyszy więcej niż inni. Chodzi o to, że jego układ nerwowy słabiej filtruje to, co dociera do uszu. Dorosły w kawiarni potrafi skupić się na rozmowie, a szum ekspresu i stukanie filiżanek odsuwa na dalszy plan. Dziecko z nadwrażliwością słyszy wszystko naraz i równie mocno.
Najczęściej rodzice zauważają to między drugim a szóstym rokiem życia, bo wtedy dziecko zaczyna bywać w przedszkolu, na urodzinach i w sklepach. Typowe sygnały to zatykanie uszu przy odkurzaczu, suszarce, spłuczce czy suszarce do rąk w toalecie, płacz albo złość w głośnych miejscach, unikanie kina, basenu czy imprez, a także zmęczenie i rozdrażnienie po dniu w hałaśliwej grupie. Niektóre dzieci reagują też na dźwięki, których dorośli prawie nie słyszą, na przykład brzęczenie lodówki.
Trzy popularne wyjaśnienia, które nie trafiają w sedno
Pierwsze brzmi: „przyzwyczai się, trzeba go hartować”. Rodzice zabierają więc dziecko w głośne miejsca w nadziei, że oswoi się z hałasem. Czasem rzeczywiście reakcja słabnie, ale częściej dziecko uczy się tylko tego, że świat jest nieprzewidywalny i trzeba się go bać. Zmuszanie do znoszenia dźwięku, który boli, nie uczy układu nerwowego jego filtrowania.
Drugie wyjaśnienie to „ma za dobry słuch”. Brzmi miło, ale jest mylące. Badanie słuchu u dziecka z nadwrażliwością często wychodzi prawidłowo, a kłopot leży w tym, jak mózg przetwarza to, co usłyszy, a nie w samym uchu. Mimo to warto sprawdzić słuch u laryngologa albo audiologa, bo zdarza się, że za trudnościami stoją przebyte infekcje uszu.
Trzecie: „to tylko fanaberie, chce zwrócić na siebie uwagę”. Dziecko, które zatyka uszy, nie gra. Jego reakcja przypomina naszą, gdy ktoś przeciągnie paznokciami po tablicy. Ciało reaguje szybciej niż rozum i nie da się tego wyłączyć prośbą „nie przesadzaj”.
Żadne z tych wyjaśnień nie tłumaczy jednak zagadki z początku: skąd ten głośny pisk dziecka, które boi się suszarki?
Skąd bierze się nadwrażliwość słuchowa u dzieci
Najczęściej stoją za nią trudności z przetwarzaniem bodźców, czyli z integracją sensoryczną. Dziecko, którego mózg słabiej porządkuje to, co słyszy, czuje i widzi, łatwiej się przeciąża. Nadwrażliwość na dźwięki często idzie w parze z innymi reakcjami: dziecko nie znosi metek w ubraniach, unika mycia głowy albo je tylko kilka produktów. O podobnych trudnościach pisaliśmy we wpisie Nadwrażliwość dotykowa u dzieci.
Nadwrażliwość słuchowa może towarzyszyć też dzieciom w spektrum autyzmu, wcześniakom i dzieciom po częstych infekcjach uszu. Bywa również, że nasila się w okresach stresu, zmęczenia albo dużych zmian, na przykład po pójściu do przedszkola. Dlatego nie warto stawiać diagnozy na podstawie jednego objawu. Lepiej spojrzeć na całe dziecko: jak śpi, jak je, jak bawi się z innymi i jak znosi zmiany.
Jak pomóc dziecku, które zatyka uszy
Zacznij od tego, co daje dziecku poczucie kontroli. Uprzedzaj je, zanim włączysz odkurzacz czy blender, i pozwól mu wyjść z pokoju albo samemu nacisnąć przycisk. W głośnych miejscach dobrze sprawdzają się dziecięce ochronniki słuchu, ale traktuj je jako pomoc na trudne chwile, a nie sposób na cały dzień, bo ucho odcięte od zwykłych dźwięków nie uczy się ich oswajać. Planuj wyjścia tak, żeby dziecko miało gdzie odpocząć od hałasu, i nie przedłużaj ich ponad jego siły.
W domu pomaga spokojne tło dźwiękowe, mniej grających jednocześnie urządzeń i zabawy z dźwiękiem, nad którym dziecko ma władzę: granie na bębenku, nagrywanie własnego głosu, zgadywanie, co hałasuje za ścianą. Jeśli trudność nie mija, odbiera dziecku radość z zabawy z rówieśnikami albo wiąże się z innymi kłopotami ze zmysłami, warto skonsultować się ze specjalistą. W Domisiowej Chatce zaczynamy wtedy od rozmowy i obserwacji, a w razie potrzeby proponujemy diagnozę integracji sensorycznej albo diagnozę słuchową metodą Johansena.
Dźwięk, który można przewidzieć, nie straszy
Wróćmy do dziecka, które boi się suszarki, a samo piszczy na cały dom. Kluczem jest przewidywalność. Kiedy dziecko krzyczy samo, jego mózg wie dokładnie, kiedy dźwięk się zacznie, jak będzie głośny i kiedy się skończy. Może się na niego przygotować. Odkurzacz włączony przez kogoś innego to dźwięk nagły, obcy i niezależny od dziecka. Dla układu nerwowego, który słabo filtruje bodźce, to sygnał alarmowy. Dlatego tak dużo daje uprzedzanie, oddanie dziecku kontroli i terapia, która uczy mózg spokojniej reagować na dźwięki.
Jeśli Twoje dziecko często zatyka uszy, nie musisz zgadywać, skąd się to bierze. W Domisiowej Chatce pomagamy dzieciom z nadwrażliwością słuchową poprzez terapię integracji sensorycznej oraz trening słuchowy Johansena, a Dominika Murarz-Perz jest diagnostą słuchowym. Termin ustalisz pod numerem 515 252 262, a jeśli nie odbieramy, bo akurat jesteśmy na zajęciach, wyślij SMS, oddzwonimy.



