Zawsze patrzy w jedną stronę – czy to asymetria?

(Z cyklu: Dziecko mnie niepokoi)

„Mój synek ma dwa miesiące i ciągle patrzy tylko w jedną stronę. Nawet jak układam go na macie albo w łóżeczku – główka zawsze skręcona w prawo. Staram się go przekładać, pokazywać zabawki z drugiej strony… ale niewiele to zmienia. Czy to normalne?”

To pytanie pojawia się częściej, niż myślisz.
I bardzo dobrze, że je zadajesz – bo asymetria u niemowlęcia to sygnał, który warto potraktować poważnie, ale spokojnie.
Nie chodzi o to, żeby się przestraszyć. Chodzi o to, żeby zobaczyć, co dzieje się w ciele dziecka – i czy potrzebuje ono delikatnej pomocy, by lepiej się rozwijać.

Niemowlę zawsze patrzy w jedną stronę - czy to asymertria?

Co to właściwie jest asymetria?

To sytuacja, w której ciało dziecka zbyt często układa się w jedną stronę:
– główka patrzy tylko w prawo albo tylko w lewo,
– rączki i nóżki częściej poruszają się po jednej stronie,
– całe ciało wygina się jakby w literkę „C”,
– dziecko lepiej sięga jedną ręką, lepiej się podpiera z jednej strony,
– podczas karmienia i snu preferuje tylko jedną pozycję.

W pierwszych tygodniach życia delikatna asymetria może się pojawić – to naturalne.
Ale jeśli utrzymuje się po 6.–8. tygodniu życia, to znak, że ciało potrzebuje wsparcia.


Z czego może wynikać asymetria?

Pozycja w brzuchu mamy – pod koniec ciąży dziecko ma mało miejsca i może być dłużej ułożone „w bok” lub ze skręconą główką.
Sposób noszenia i układania – jeśli codziennie karmisz, nosisz i odkładasz dziecko z jednej strony, ciało może się do tego przyzwyczaić.
Zaburzenia napięcia mięśniowego – gdy jedna strona ciała jest bardziej napięta (albo słabsza), dziecko zaczyna ją preferować.
Niewygaszone odruchy niemowlęce – szczególnie tzw. odruch ATOS, który może „zatrzymywać” dziecko w jednej pozycji.
Kręcz szyi lub inne przyczyny ortopedyczne – czasem ciało ma po prostu ograniczoną możliwość ruchu w jedną stronę.


Czy to groźne?

Niekoniecznie. Ale warto działać szybko.
Bo jeśli asymetria utrzyma się zbyt długo, może wpływać na: – sposób pełzania, raczkowania, siadania,
– rozwój mowy i koncentracji,
– rozwój zmysłu równowagi,
– całą postawę ciała w przyszłości.

Dobra wiadomość jest taka, że im wcześniej zauważysz i zareagujesz, tym łatwiej pomóc dziecku.
Wiele dzieci, które trafiają do mnie wcześnie, nie potrzebuje długiej terapii – wystarczy kilka prostych wskazówek i trochę uważności w codzienności.


Co możesz zrobić w domu?

Zmieniaj stronę, na którą odkładasz i karmisz dziecko
Niech główka raz patrzy w prawo, raz w lewo. Czasem trzeba przesunąć łóżeczko albo siebie – by dziecko miało powód, żeby spojrzeć w drugą stronę.

Zachęcaj do patrzenia i sięgania w obie strony
Nie na siłę – pokazuj zabawkę, mów z drugiej strony, dotykaj delikatnie.

Układaj dziecko na brzuszku (pod nadzorem)
To ćwiczy symetrię, wzmacnia szyję, barki i plecy. Kilka razy dziennie, choćby po 2–3 minuty.

Zwracaj uwagę na to, co robią rączki i nóżki
Czy jedna rączka częściej sięga? Czy jedna nóżka kopie mocniej? To cenna wskazówka.


Kiedy warto zgłosić się do fizjoterapeuty?

– gdy dziecko po 2. miesiącu życia ciągle patrzy w jedną stronę,
– gdy ciało układa się w literkę „C”,
– gdy rączki i nóżki nie pracują równomiernie,
– gdy masz po prostu przeczucie, że „coś jest nie tak”.

W Domisiowej Chatce przyglądam się dziecku całościowo: jak się układa, jak się porusza, jak reaguje na dotyk.
Jeśli potrzeba więcej pracy z ciałem – zapraszam do naszej terapeutki NDT-Bobath. Mamy w zespole świetne osoby, którym ufam w 100% – nie tylko za wiedzę, ale i za serce.


Najważniejsze?

Nie czekaj. Obserwuj. I pytaj.
Nie chodzi o to, żeby szukać problemów.
Chodzi o to, żeby wspierać rozwój wtedy, kiedy ciało dziecka najbardziej tego potrzebuje – czyli właśnie teraz.

Dominika