Wady postawy u dzieci – kiedy wkładki to za mało?

Ortopeda powiedział, że dziecko ma płaskostopie i wypisał skierowanie na wkładki. Dostaliście wkładki. Minął rok. Na kolejnej wizycie ortopeda mówi, że wkładki są dobre i żeby nosić dalej. A Ty patrzysz na swoje dziecko i widzisz, że chodzi tak samo jak przed rokiem. Plecy nadal okrągłe, jedno ramię wyżej, kolana do środka.

Wady postawy u dzieci – kiedy wkładki to za mało?

Nie masz pretensji do ortopedy. On zrobił swoje. Ale masz wrażenie, że coś tu nie gra. Że wkładki to za mało. I masz rację.

Wkładka koryguje ustawienie, ale nie uczy mięśni

Wkładka ortopedyczna robi jedną konkretną rzecz — podpiera stopę i ustawia ją we właściwej pozycji. To ważne i często potrzebne. Ale jest jedna rzecz, której wkładka zrobić nie może. Nie nauczy mięśni pracować inaczej.

Wady postawy u dzieci rzadko biorą się z samej stopy. Płaskostopie, koślawość kolan, okrągłe plecy, skrzywienie kręgosłupa — to wszystko są sygnały, że gdzieś w ciele mięśnie nie pracują tak jak powinny. Jedne są za słabe, inne za napięte, a ciało szuka pozycji, w której może funkcjonować z najmniejszym wysiłkiem. I ta pozycja wygląda jak wada postawy.

Wkładka może zatrzymać postęp wady. Ale żeby naprawdę coś zmienić — żeby ciało dziecka nauczyło się inaczej stać, chodzić i siedzieć — potrzebna jest praca z mięśniami. I to właśnie robi fizjoterapeuta.

Co widzi fizjoterapeuta, czego nie widzi ortopeda

Ortopeda patrzy na kości i stawy. Ocenia ustawienie stopy, kąt koślawości, krzywiznę kręgosłupa. To jego zadanie i robi je dobrze. Fizjoterapeuta patrzy na coś innego — na to, jak dziecko się porusza. Jak rozkłada ciężar ciała podczas chodzenia. Które mięśnie są przeciążone, a które prawie nie pracują. Jak wygląda napięcie mięśniowe w całym ciele, od stóp po barki.

Bardzo często w naszej codziennej pracy widzimy dzieci, które mają wkładki od roku albo dwóch, a nikt nigdy nie sprawdził, dlaczego stopa ustawia się w ten sposób. Czy to kwestia słabych mięśni stopy? Napiętych łydek? Słabej stabilizacji centralnej, przez którą całe ciało szuka oparcia gdzie indziej? Każda z tych przyczyn wymaga innej pracy. I żadna z nich nie wynika ze skanu stopy.

Dlatego podejście ortopedy i fizjoterapeuty nie jest konkurencją. To dwa różne spojrzenia na to samo dziecko, które razem dają pełniejszy obraz.

Skąd biorą się wady postawy u dzieci

Rodzice często pytają, czy to ich wina. Czy za mało ruchu, za dużo siedzenia, za ciężki plecak. I szczerość wymaga przyznania, że tak — styl życia ma znaczenie. Dzieci siedzą dziś znacznie więcej niż pokolenie ich rodziców. Mniej chodzą boso, mniej wspinają się po drzewach, mniej bawią się na podłodze. Mięśnie, które nie są używane, stają się słabe. A słabe mięśnie nie utrzymują postawy.

Ale jest też druga strona. Niektóre dzieci mają obniżone napięcie mięśniowe od urodzenia — i to nie jest kwestia lenistwa ani wychowania. Niektóre przeszły przez trudniejszy poród, były wcześniakami albo mają za sobą długą chorobę. Innym po prostu trafił się układ nerwowy, który inaczej reguluje napięcie mięśniowe i potrzebuje więcej czasu i wsparcia, żeby nauczyć się trzymać ciało prosto.

Wady postawy u dzieci mają wiele przyczyn. I właśnie dlatego nie ma jednego uniwersalnego zestawu ćwiczeń, który pomoże każdemu dziecku tak samo.

Kiedy działać

Jeden z najczęstszych błędów, które widzę w gabinecie, to czekanie. Rodzic słyszy od ortopedy, że dziecko wyrośnie z płaskostopia. Albo że skolioza jest niewielka i można obserwować. I obserwuje przez rok, dwa, trzy. A dziecko rośnie, kości ustawiają się, mięśnie przyzwyczajają się do złych wzorców — i za kilka lat praca jest znacznie dłuższa.

Nie mówię tego, żeby straszyć. Mówię to, bo widzę różnicę między dzieckiem, które przychodzi do nas w wieku sześciu lat, a dzieckiem, które przychodzi w wieku dwunastu. Obie drogi prowadzą do poprawy. Ale ta pierwsza jest znacznie krótsza.

Wady postawy u dzieci najłatwiej koryguje się wtedy, gdy ciało jest jeszcze plastyczne, a nawyki ruchowe nie są głęboko zakorzenione. Dlatego jeśli coś Cię niepokoi — warto sprawdzić teraz, a nie za rok.

Jak wygląda praca fizjoterapeuty z dzieckiem

Pierwsza wizyta zaczyna się od obserwacji. Patrzymy, jak dziecko stoi, jak chodzi, jak siedzi. Prosimy, żeby przeszło kilka kroków, przykucnęło, stanęło na jednej nodze. To więcej mówi o postawie niż jakiekolwiek zdjęcie RTG.

Potem oceniamy napięcie mięśniowe, zakresy ruchu w stawach, stabilizację centralną. I na tej podstawie planujemy pracę. Nie ma tu jednego schematu, bo każde dziecko jest inne. Jedno potrzebuje wzmocnienia mięśni stóp. Inne — rozciągnięcia napiętych mięśni ud. Jeszcze inne — ćwiczeń stabilizacji, bo bez niej żadne inne ćwiczenia długo nie przyniosą efektu.

Ważna jest też praca w domu. Kilka prostych ćwiczeń, które rodzic robi z dzieckiem regularnie, ma często większe znaczenie niż raz w tygodniu wizyta w gabinecie. Pokazujemy, jak to robić — bez skomplikowanych schematów, w sposób, który da się wpleść w zwykły dzień.

Wkładki zostają, fizjoterapeuta dołącza

Jeśli ortopeda przepisał wkładki, to znaczy, że miał ku temu powód. Nie chodzi o to, żeby je wyrzucić. Chodzi o to, żeby obok wkładki pojawił się ktoś, kto zajmie się przyczyną, a nie tylko skutkiem.

Wady postawy u dzieci rzadko znikają same. Ale przy odpowiednim wsparciu — i wystarczająco wcześnie — bardzo często udaje się je wyraźnie poprawić, zanim zdążą wpłynąć na zdrowie dziecka w dorosłym życiu.

Jeśli widzisz u swojego dziecka nieprawidłową postawę i czujesz, że sama wkładka to za mało, umów się na konsultację. Zadzwoń pod numer 515 252 262. Spojrzymy na Twoje dziecko całościowo i powiemy, co naprawdę warto zrobić.

Dominika Murarz-Perz – fizjoterapeutka, założycielka Domisiowej Chatki w Łukowie
Dominika Murarz-Perz

Fizjoterapeutka, terapeutka integracji sensorycznej i diagnosta słuchowy, założycielka Domisiowej Chatki w Łukowie. W pracy z dziećmi łączy metodę Vojty, NDT-Bobath, terapię integracji sensorycznej, pracę z odruchami i diagnostykę słuchową metodą Johansena. Zanim postawi diagnozę, najpierw długo słucha – dziecka i jego rodziców. Domisiową Chatkę założyła, żeby można było przyjść do niej z niepokojem i wyjść z ulgą.

Artykuły: 145