Jąkanie u dziecka: kiedy minie samo, a kiedy iść do logopedy

Jąkanie u dziecka najczęściej pojawia się między drugim a piątym rokiem życia i u wielu przedszkolaków mija samo w ciągu kilku miesięcy. Część dzieci potrzebuje jednak pomocy logopedy, a im wcześniej ją dostanie, tym łatwiej. Tylko skąd się bierze to, że trzylatek, który jeszcze w zeszłym tygodniu mówił płynnie, nagle utyka na pierwszej sylabie, a po kilku dniach znowu opowiada bez zająknięcia?


Jąkanie u dziecka: mama spokojnie słucha synka, który opowiada jej historię

Zwykle zaczyna się przy stole albo w samochodzie. Dziecko chce coś opowiedzieć, ożywia się i nagle słyszysz: „m-m-m-mamo, a-a-a ja…”. Raz, drugi, trzeci. Zamierasz, bo nie wiesz, czy zareagować, czy udawać, że nic się nie dzieje. Wieczorem szukasz w internecie i znajdujesz dwie skrajne odpowiedzi: że to minie samo albo że trzeba natychmiast zaczynać terapię. Obie bywają prawdziwe, tylko u różnych dzieci. Żeby zrozumieć, od czego to zależy, zacznijmy od tego, czym w ogóle jest jąkanie u małego dziecka.

Jąkanie u dziecka: jak wygląda i kiedy się pojawia

Jąkanie to zaburzenie płynności mówienia. Dziecko powtarza głoski albo sylaby („ba-ba-ba-balon”), przeciąga dźwięki („ssssamochód”) albo zatrzymuje się na początku słowa tak, jakby coś je zablokowało, choć buzia jest już ułożona do mówienia. Najczęściej pojawia się w wieku przedszkolnym, często nagle, i ma swoje lepsze i gorsze okresy. Bywa, że przez tydzień jest wyraźne, potem prawie znika, a po miesiącu wraca. To falowanie niepokoi rodziców, ale samo w sobie nie jest złym znakiem.

Trzeba też odróżnić jąkanie od zwykłych niepłynności, które ma każdy mówiący człowiek. Kiedy trzylatek powtarza całe słowa („i, i, i potem”), wtrąca „yyy”, zaczyna zdanie od nowa albo zmienia je w połowie, zwykle szuka słów. Dorośli też tak robią, kiedy się spieszą albo denerwują. U małych dzieci takich niepłynności jest więcej, bo mowa dopiero się układa.

Trzy rzeczy, które rodzice słyszą najczęściej

Pierwsza rada brzmi: „przestań się na tym skupiać, to przejdzie”. Często rzeczywiście przechodzi, bo u wielu dzieci jąkanie wczesnodziecięce ustępuje samo w ciągu kilku miesięcy, najczęściej w ciągu roku lub dwóch od pojawienia się. Tyle że część dzieci z tego nie wyrasta, a z góry nie wiadomo, które to będą. Czekanie bez obserwacji zabiera czas, w którym pomoc działa najlepiej.

Druga rada: „mów mu, żeby zwolnił i wziął oddech”. Brzmi rozsądnie, ale dla dziecka oznacza tylko tyle, że mówi źle. Zaczyna się pilnować, napina, próbuje przepchnąć słowo na siłę, a napięcie zwykle wzmacnia jąkanie zamiast je zmniejszać.

Trzecia: „to nerwy, pewnie coś go wystraszyło”. Stres i emocje mogą nasilać jąkanie, podobnie jak zmęczenie, choroba czy wielkie wydarzenia w rodzinie, na przykład narodziny rodzeństwa albo przeprowadzka. Ale nie są jego przyczyną. Jąkanie nie bierze się ze złego wychowania ani z tego, że rodzic coś zaniedbał. Ma podłoże w tym, jak dojrzewa układ nerwowy, i często występuje w rodzinie.

Żadna z tych odpowiedzi nie wyjaśnia jednak najdziwniejszej rzeczy: dlaczego dziecko, które przed chwilą mówiło płynnie, nagle zaczyna się zacinać właśnie wtedy, gdy jego mowa rozwija się najszybciej.

Kiedy jąkanie może minąć samo, a kiedy warto pójść do logopedy

Są sygnały, które podpowiadają, że jąkanie raczej przejdzie bez terapii. Dziecko powtarza głównie całe słowa albo sylaby, robi to lekko i bez wysiłku, nie zwraca na to uwagi i dalej chętnie mówi. Jąkanie pojawiło się niedawno, falami, a z każdym miesiącem jest go raczej mniej niż więcej. W takiej sytuacji wystarczy spokojnie obserwować i wspierać dziecko w domu.

Inne sygnały mówią, że warto skonsultować się z logopedą. Jąkanie trwa dłużej niż pół roku albo się nasila. Dziecko blokuje się na początku słów, przeciąga głoski, a przy mówieniu widać wysiłek: napina twarz, mruga, tupie, kiwa głową, łapie powietrze. Zaczyna unikać mówienia, zamienia słowa na łatwiejsze, mówi „nie umiem”, złości się albo płacze, gdy słowo nie chce wyjść. Jąkanie pojawiło się później, po trzecim roku życia, albo ktoś w rodzinie jąka się do dziś. Każdy z tych sygnałów to dobry powód, żeby nie czekać. Jeśli zastanawiasz się, czy to już ten moment, więcej przeczytasz we wpisie Kiedy do logopedy z dzieckiem.

Konsultacja nie oznacza od razu terapii. Logopeda posłucha, jak dziecko mówi w zabawie, porozmawia z Tobą o tym, kiedy jąkanie się zaczęło i jak się zmienia, i powie, czy wystarczy obserwacja w domu, czy warto zacząć zajęcia. U małych dzieci terapia jąkania w dużej części odbywa się przez rodzica, który uczy się, jak rozmawiać z dzieckiem, żeby mówienie było dla niego łatwiejsze.

Jak rozmawiać z dzieckiem, które się jąka

Najważniejsze jest to, co dziecko chce powiedzieć, a nie to, jak to mówi. Kiedy się zacina, patrz na nie spokojnie, czekaj i nie kończ za nie słów, nawet jeśli wiesz, co chce powiedzieć. Nie mów „zwolnij” ani „weź oddech”. Zamiast tego sama mów wolniej, krótszymi zdaniami i z pauzami. Dziecko przejmuje tempo od dorosłych szybciej niż z jakiegokolwiek polecenia. Zadawaj mniej pytań, a więcej komentuj, bo pytanie wymaga natychmiastowej odpowiedzi, a komentarz zostawia dziecku wybór.

Pomaga też codzienna chwila tylko dla Was dwojga, kilka minut bez telefonu i bez rodzeństwa, kiedy dziecko prowadzi zabawę, a Ty słuchasz. Zadbaj, żeby w domu każdy miał czas się wypowiedzieć i nikt nikomu nie przerywał. Jeśli dziecko samo zauważy jąkanie i się zdenerwuje, możesz spokojnie powiedzieć: „to słowo było trudne, czasem tak się zdarza, poczekam”. Taka rozmowa zdejmuje z niego wstyd, a o wstyd chodzi najbardziej, bo to on sprawia, że dziecko zaczyna unikać mówienia.

Mowa rośnie szybciej, niż nadąża buzia

Wróćmy do trzylatka, który nagle zaczął się zacinać. Między drugim a piątym rokiem życia mowa dziecka przeżywa wybuch. Codziennie przybywa nowych słów, zdania robią się dłuższe, pojawiają się pytania, historie, „bo” i „dlatego”. Dziecko ma w głowie coraz więcej do powiedzenia, a mechanizm, który zamienia myśli na ruchy języka, warg i oddechu, wciąż dojrzewa. Myśl biegnie szybciej, niż buzia zdąży ją ułożyć. Dlatego jąkanie tak często pojawia się właśnie wtedy, gdy rozwój mowy przyspiesza, i dlatego ma swoje fale. U wielu dzieci, kiedy sprawność mówienia dogoni język, niepłynność cichnie. U innych utrwala się i wtedy potrzebna jest pomoc, żeby nie zamieniła się w coś, czego dziecko zacznie się wstydzić.

Nie musisz sama zgadywać, w której grupie jest Twoje dziecko. W Domisiowej Chatce dzieci przyjmuje neurologopedka Anita Konieczna, która pracuje między innymi z jąkaniem wczesnodziecięcym. Na pierwszym spotkaniu posłucha, jak dziecko mówi, i powie Ci wprost, czy wystarczy wsparcie w domu, czy warto zacząć zajęcia. Diagnoza logopedyczna kosztuje 170 zł. Jeśli chcesz wiedzieć, czym neurologopeda różni się od logopedy, zajrzyj do wpisu Czym się zajmuje neurologopeda, a więcej o naszej pracy znajdziesz na stronie logopeda dziecięcy i neurologopeda w Łukowie. Termin ustalisz pod numerem 515 252 262, a jeśli nie odbieramy, bo akurat jesteśmy na zajęciach, wyślij SMS, oddzwonimy.

Dominika Murarz-Perz – fizjoterapeutka, założycielka Domisiowej Chatki w Łukowie
Dominika Murarz-Perz

Fizjoterapeutka, terapeutka integracji sensorycznej i diagnosta słuchowy, założycielka Domisiowej Chatki w Łukowie. W pracy z dziećmi łączy metodę Vojty, NDT-Bobath, terapię integracji sensorycznej, pracę z odruchami i diagnostykę słuchową metodą Johansena. Zanim postawi diagnozę, najpierw długo słucha – dziecka i jego rodziców. Domisiową Chatkę założyła, żeby można było przyjść do niej z niepokojem i wyjść z ulgą.

Artykuły: 151