Kiedy dziecko zaczyna mówić? Normy rozwoju mowy i sygnały, których nie warto przeczekać

Większość dzieci wypowiada pierwsze słowa około pierwszych urodzin, a proste zdania z dwóch słów składa między 18. a 24. miesiącem życia. Tyle mówią tabele rozwoju. Tylko dlaczego dwoje dzieci w tym samym wieku potrafi mówić tak różnie, że jedno opowiada o piesku sąsiadów, drugie wciąż pokazuje palcem, a oba mogą rozwijać się zupełnie prawidłowo?


Kiedy dziecko zaczyna mówić: mama z córeczką oglądają książeczkę z obrazkami

Znam to pytanie z wielu rozmów w Domisiowej Chatce. Rodzic siada naprzeciwko mnie, a zanim zdąży cokolwiek opowiedzieć, mówi: „Synek koleżanki ma tyle samo miesięcy i mówi całymi zdaniami, a moja Zuzia tylko mama, tata i am”. W tym zdaniu jest wszystko, co nie daje spać: porównanie, które boli, i strach, że coś umknęło. Zanim przejdziemy do tego, kiedy warto się zaniepokoić, zobaczmy najpierw, jak mowa rozwija się u większości dzieci.

Kiedy dziecko zaczyna mówić: co mówią normy rozwoju

Mowa nie zaczyna się od pierwszego słowa. Zaczyna się od płaczu, który z czasem zmienia się w głużenie, a około 6. do 9. miesiąca w gaworzenie, czyli powtarzanie sylab w rodzaju „ba-ba”, „ma-ma”, „da-da”. Dziecko bawi się wtedy dźwiękami, słucha samego siebie i uczy się, że jego głos coś zmienia w świecie dorosłych. Około 12. miesiąca pojawiają się pierwsze słowa z prawdziwym znaczeniem. Często to nie są pełne słowa, tylko ich fragmenty albo dźwiękonaśladowcze „hau” czy „brum”, ale liczy się to, że maluch używa ich zawsze w tej samej sytuacji.

Między pierwszymi a drugimi urodzinami słownik rośnie z kilku do kilkudziesięciu, a u wielu dzieci nawet kilkuset słów. Około 2. roku życia większość dzieci zaczyna łączyć dwa słowa w proste zdania: „mama daj”, „tata auto”, „nie ma”. Trzylatek buduje już zdania złożone, zadaje mnóstwo pytań, a jego mowę w dużej części rozumieją także osoby spoza rodziny. Czterolatek opowiada, co się wydarzyło w przedszkolu. Trudne głoski, takie jak sz, ż, cz, dż czy r, mogą dojrzewać aż do 5. lub 6. roku życia i to jest naturalne. Kiedy niepoprawna wymowa przestaje być etapem rozwoju, przeczytasz we wpisie Wady wymowy u dzieci.

Te liczby to jednak przedziały, a nie terminy egzaminów. Jedno dziecko powie pierwsze słowo w 10. miesiącu, inne w 14., i oba mieszczą się w normie. Dlatego sama tabela nie wystarczy, żeby odpowiedzieć na pytanie, które nas interesuje: dlaczego dzieci w tym samym wieku mówią tak różnie.

Dlaczego porównanie z rówieśnikiem tak łatwo wprowadza w błąd

Pierwsze wyjaśnienie, które słyszy prawie każda mama, brzmi: „chłopcy zaczynają mówić później”. Jest w tym ziarno prawdy, bo statystycznie dziewczynki często wyprzedzają chłopców o kilka miesięcy. Tylko że różnica płci nie wyjaśnia, dlaczego trzyletni chłopiec nie łączy dwóch słów. Kilka miesięcy to nie półtora roku.

Drugie wyjaśnienie to „ja też mówiłam późno” albo „Einstein też zaczął mówić późno”. Takie historie zdarzają się i dobrze, że kończą się szczęśliwie. Problem w tym, że słyszymy tylko te, które się dobrze skończyły. Nikt nie opowiada przy rodzinnym stole o latach terapii, które przyszły, bo wszyscy czekali, aż dziecko się rozgada.

Trzecie wyjaśnienie dotyczy dzieci wychowywanych w dwóch językach. Rzeczywiście mogą przez chwilę mieszać słowa albo mówić nieco później w każdym z języków osobno. Ale dziecko dwujęzyczne, licząc słowa w obu językach razem, powinno mieścić się w podobnych ramach co rówieśnicy. Dwujęzyczność nie tłumaczy braku rozumienia ani braku gestów.

Każde z tych wyjaśnień zatrzymuje się na liczbie słów. A to jest dopiero wierzchołek góry lodowej.

Na co patrzy neurologopeda, zanim w ogóle posłucha słów

Jest jedna rzecz, którą sprawdzamy na pierwszej wizycie wcześniej niż słownictwo, i to ona najczęściej zaskakuje rodziców. To rozumienie. Dziecko, które mówi niewiele, ale rozumie proste polecenia, przynosi buty, gdy je o to poprosisz, i pokazuje na obrazku kotka, ma dużo lepsze podstawy niż dziecko, które powtarza słowa, ale nie łączy ich ze znaczeniem.

Drugą rzeczą są gesty i kontakt. Mowa wyrasta z porozumiewania się, a porozumiewanie zaczyna się od spojrzenia, uśmiechu, wskazywania palcem i podawania przedmiotów. Roczne dziecko, które pokazuje palcem samolot i patrzy przy tym na mamę, żeby sprawdzić, czy ona też go widzi, robi coś niezwykle ważnego. Uczy się dzielić uwagę z drugim człowiekiem. Bez tego słowa nie mają się na czym oprzeć.

Trzecią rzeczą jest buzia. Ssanie, gryzienie, żucie i połykanie trenują te same mięśnie języka, warg i policzków, które później układają się do głosek. Dziecko, które długo je tylko papki, unika twardszych kawałków albo przez lata ssie smoczek czy kciuk, często ma też kłopot z wyraźną mową. Do tego dochodzi słuch. Częste infekcje uszu we wczesnym dzieciństwie potrafią sprawić, że maluch przez długie miesiące słyszy mowę jak przez watę, a więc trudniej mu ją naśladować. Więcej o tym, co się dzieje, gdy dziecko słyszy, ale nie rozumie, piszę we wpisie Dziecko nie rozumie, co się do niego mówi.

Kiedy przestać czekać i umówić wizytę

Neurologopedzi wskazują kilka sygnałów, przy których nie warto czekać „do przedszkola”. Pierwszy to brak gaworzenia około 10. miesiąca życia. Drugi to sytuacja, w której półtoraroczne dziecko nie mówi żadnych słów i do tego nie pokazuje palcem tego, czego chce. Trzeci pojawia się około drugich urodzin: dziecko wciąż nie łączy dwóch słów w proste zdanie albo rozumie tylko pojedyncze, dobrze znane polecenia. Co wtedy robić i po czym poznać, czy dziecko nadrobi samo, opisałam we wpisie Opóźniony rozwój mowy: dziecko ma 2 lata i nie mówi.

Czwarty sygnał to trzylatek, którego rozumie wyłącznie mama, bo tylko ona zna jego własny język. Piąty dotyczy jedzenia: kłopoty ze ssaniem u niemowlęcia albo z gryzieniem i połykaniem u starszego dziecka. A szósty jest najważniejszy i nie zależy od wieku. Jeśli dziecko traci słowa, których już używało, albo przestaje reagować na mowę, nie czekaj ani tygodnia. Taki regres zawsze wymaga konsultacji. O tym, jak przygotować dziecko do pierwszego spotkania, przeczytasz we wpisie Kiedy do logopedy z dzieckiem.

Mowa to nie data w kalendarzu, tylko droga

Wróćmy do dwójki dzieci z początku. Jedno opowiada o piesku sąsiadów, drugie pokazuje palcem. Oba mogą rozwijać się prawidłowo, bo o tym, czy mowa idzie dobrą drogą, nie decyduje liczba słów w dniu urodzin. Decyduje to, czy dziecko rozumie, czy chce się z Tobą porozumiewać gestem i spojrzeniem, czy jego buzia radzi sobie z jedzeniem i czy z miesiąca na miesiąc przybywa mu nowych umiejętności. Dziecko, które mówi niewiele, ale pokazuje, rozumie i robi postępy, często nadrobi czas samo. Dziecko, które stoi w miejscu, potrzebuje wsparcia, choćby w tabeli wszystko jeszcze się mieściło.

Dlatego porównanie z synkiem koleżanki mówi tak mało. Patrzysz na wynik, a liczy się kierunek. I to jest dobra wiadomość, bo kierunek możesz wspierać każdego dnia: mówiąc do dziecka podczas zwykłych czynności, nazywając to, co robicie, czytając razem książeczki, czekając na jego odpowiedź zamiast odpowiadać za nie i powtarzając poprawnie to, co powiedziało po swojemu, bez poprawiania na siłę. Ekran, nawet z bajką „edukacyjną”, nie zastąpi rozmowy z Tobą.

Jeśli czytając ten tekst, rozpoznajesz któryś z sygnałów, nie musisz mieć pewności, żeby zadzwonić. W Domisiowej Chatce dzieci, od niemowląt po starszaki, przyjmuje neurologopedka Anita Konieczna. Na pierwszym spotkaniu sprawdzi, jak dziecko mówi, rozumie, gryzie i połyka, a potem powie, czy wystarczy wsparcie w domu, czy warto zacząć zajęcia. Więcej o tym, jak pracujemy, znajdziesz na stronie logopeda dziecięcy i neurologopeda w Łukowie. Termin ustalisz pod numerem 515 252 262. Jeśli nie odbieramy, bo akurat jesteśmy z dzieckiem na zajęciach, wyślij SMS, a oddzwonimy.

Dominika Murarz-Perz – fizjoterapeutka, założycielka Domisiowej Chatki w Łukowie
Dominika Murarz-Perz

Fizjoterapeutka, terapeutka integracji sensorycznej i diagnosta słuchowy, założycielka Domisiowej Chatki w Łukowie. W pracy z dziećmi łączy metodę Vojty, NDT-Bobath, terapię integracji sensorycznej, pracę z odruchami i diagnostykę słuchową metodą Johansena. Zanim postawi diagnozę, najpierw długo słucha – dziecka i jego rodziców. Domisiową Chatkę założyła, żeby można było przyjść do niej z niepokojem i wyjść z ulgą.

Artykuły: 151