ul. Gałczyńskiego 21, Łuków · parking przy budynkuPon–pt 8:00–18:00 · sob 8:00–15:00 · bez skierowania
Opóźniony rozwój mowy: dziecko ma 2 lata i nie mówi. Czekać czy działać?
Jeśli Twoje dziecko ma dwa lata i nie mówi wcale albo zna tylko kilka słów i nie łączy ich w pary, najpewniej mówimy o opóźnionym rozwoju mowy. Warto to skonsultować z logopedą teraz, a nie po trzecich urodzinach. Część takich dzieci rzeczywiście nadrabia sama, bez żadnej terapii. Tylko jak poznać, czy Twoje dziecko jest w tej grupie, skoro dwulatek, który za rok będzie mówił pełnymi zdaniami, i dwulatek, który będzie potrzebował pomocy, dziś wyglądają prawie tak samo?

Najczęstsza rada, jaką słyszą rodzice niemówiącego dwulatka, brzmi: „poczekajcie, rozgada się”. Mówi tak babcia, mówi sąsiadka, czasem mówi to nawet lekarz na szybkim bilansie. I co ciekawe, ta rada często się sprawdza. Dlatego tak trudno ją zignorować. Ale ta sama rada, która jednemu dziecku nie szkodzi wcale, innemu zabiera rok albo dwa, w których pomoc przychodzi najłatwiej. Różnica nie leży w samym czekaniu, tylko w tym, na co w tym czasie patrzysz.
Opóźniony rozwój mowy: kiedy mówimy o nim u dwulatka i trzylatka
O opóźnionym rozwoju mowy mówimy wtedy, gdy dziecko wyraźnie odstaje od tego, co potrafi większość rówieśników. Około drugich urodzin większość dzieci zna kilkadziesiąt słów, a często znacznie więcej, i zaczyna łączyć je w proste zdania w rodzaju „mama daj” czy „auto jedzie”. Trzylatek buduje już dłuższe wypowiedzi, zadaje pytania, a jego mowę w dużej części rozumieją także obce osoby. Szczegółowe normy od gaworzenia po pierwsze zdania opisałam we wpisie Kiedy dziecko zaczyna mówić.
Jeśli Twój dwulatek mówi tylko kilka słów albo porozumiewa się głównie gestem i krzykiem, a trzylatek wciąż nie składa zdań albo rozumie go wyłącznie mama, to jest moment na konsultację. Nie na panikę i nie na diagnozę z internetu. Na spokojne sprawdzenie, z czego to wynika.
„Rozgada się”. Dlaczego ta rada czasem działa, a czasem kosztuje rok
Pierwsza popularna odpowiedź to właśnie czekanie. Wiele dzieci, które późno zaczynają mówić, w ciągu kolejnych miesięcy nadrabia zaległości i w wieku szkolnym nikt nie pamięta, że kiedyś mówiły mało. To prawda i dobrze o niej pamiętać, bo zdejmuje z rodziców część lęku. Kłopot polega na tym, że o tym, kto nadrobił, dowiadujemy się dopiero po fakcie. Czekanie samo w sobie niczego nie sprawdza.
Druga odpowiedź brzmi: „trzeba go zmusić, żeby mówił”. Rodzice proszą „powiedz am”, „powiedz pić”, czasem nie podają kubka, dopóki dziecko nie spróbuje. Zamiar jest dobry, ale efekt bywa odwrotny. Dziecko, które czuje presję, często zamyka się jeszcze bardziej, bo mówienie zaczyna mu się kojarzyć z egzaminem, którego nie zdaje.
Trzecia odpowiedź to „jest leniwy, bo wszystko mu podajemy”. Ta brzmi najbardziej przekonująco, bo coś w niej jest: dziecko, któremu nie zostawiamy przestrzeni na komunikat, ma mniej okazji, żeby go wysłać. Ale żadne zdrowe dziecko nie milczy z lenistwa. Jeśli maluch nie mówi, to dlatego, że jeszcze nie umie, a nie dlatego, że mu się nie chce.
Każda z tych odpowiedzi patrzy na to samo: czy dziecko mówi. A prawdziwe wskazówki leżą obok.
Co odróżnia dziecko, które nadrobi, od dziecka, które potrzebuje pomocy
Jest kilka rzeczy, które mówią o przyszłej mowie więcej niż liczba słów, i to one najczęściej zaskakują rodziców na pierwszej wizycie. Pierwsza to rozumienie. Dwulatek, który mówi niewiele, ale przynosi buty, gdy go poprosisz, pokazuje na obrazku psa i rozumie „idziemy na spacer” bez gestu ręką w stronę drzwi, ma znacznie lepsze rokowania niż dziecko, które nie reaguje na proste polecenia. Mowa wyrasta z rozumienia. Kiedy rozumienie jest w porządku, słowa zwykle tylko czekają na swoją kolej.
Druga rzecz to gesty i kontakt. Dziecko, które pokazuje palcem to, czego chce, przyprowadza Cię za rękę, macha na pożegnanie i patrzy Ci w oczy, żeby sprawdzić, czy widzisz to samo co ono, już się porozumiewa, tylko jeszcze bez słów. Trzecia to naśladowanie i zabawa. Maluch, który powtarza Twoje miny i dźwięki, karmi misia łyżeczką albo udaje, że rozmawia przez telefon, rozwija dokładnie te umiejętności, na których za chwilę oprze się mowa.
Czwarta rzecz jest najprostsza i najczęściej pomijana: tempo zmian. Jeśli co miesiąc pojawia się nowe słowo, nowy gest, nowa zabawa, dziecko idzie do przodu, nawet jeśli wolniej niż rówieśnicy. Jeśli od pół roku nic się nie zmienia, to jest sygnał, którego nie wolno przeczekać. Tak samo jak sytuacja, w której dziecko traci słowa, które już mówiło. Taki regres w każdym wieku wymaga pilnej konsultacji.
Skąd może się brać opóźniony rozwój mowy
Przyczyn jest kilka i często nakładają się na siebie. Częstą, a łatwą do przeoczenia, jest słuch. Dziecko, które w pierwszych latach przechodziło wiele infekcji uszu, mogło przez długie miesiące słyszeć mowę jak przez watę. Dlatego jednym z pierwszych kroków bywa skierowanie na badanie słuchu u laryngologa. Druga sprawa to buzia: napięcie mięśni, kłopoty z gryzieniem i żuciem, długie ssanie smoczka albo kciuka. Te same mięśnie, które pracują przy jedzeniu, układają potem głoski. Pisałam o tym we wpisie Dlaczego dziecko ssie kciuka.
Czasem opóźniona mowa jest częścią szerszego obrazu. Dotyczy to na przykład wcześniaków, dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym, z trudnościami w przetwarzaniu bodźców albo dzieci, u których kłopot z mową łączy się z kłopotem w kontakcie z innymi. Tego nie da się rozpoznać z artykułu ani z porównania z rówieśnikiem. Od tego jest diagnoza, a czasem spojrzenie kilku specjalistów naraz. Bywa też tak, że przyczyny nie da się wskazać, a dziecko i tak dobrze reaguje na terapię.
Jak wygląda diagnoza i co możesz robić od dziś
Pierwsze spotkanie z neurologopedą nie przypomina egzaminu. To rozmowa z Tobą o tym, jak dziecko się rozwijało, i obserwacja malucha w zabawie: czy rozumie, jak się porozumiewa, jak oddycha, jak pracuje jego buzia przy jedzeniu i piciu. Często już po tej wizycie wiadomo, czy wystarczy wsparcie w domu i kontrola za kilka miesięcy, czy warto zacząć regularne zajęcia. Konsultacja nie oznacza automatycznie terapii. Oznacza, że przestajesz zgadywać.
W domu możesz zrobić dużo, zanim cokolwiek się wyjaśni. Mów do dziecka mniej pytań, a więcej komentarzy, czyli opowiadaj, co robicie: „nalewam wodę”, „duża piłka”, „auto jedzie”. Kiedy dziecko powie jedno słowo, dodaj do niego drugie: na „auto” odpowiedz „czerwone auto”. Czekaj chwilę dłużej, niż jest Ci wygodnie, zanim podasz coś, o co dziecko prosi gestem, i daj mu szansę na dźwięk albo słowo, bez wymuszania. Czytajcie razem książeczki z obrazkami, śpiewajcie piosenki z pokazywaniem, ograniczcie ekran do minimum. Bajka nie zadaje pytań i nie czeka na odpowiedź, a mowa rodzi się właśnie w rozmowie. Gdy słowa długo nie przychodzą, pomaga też komunikacja alternatywna. Gest czy obrazek nie zabierają dziecku mowy, tylko zdejmują z niego frustrację i często otwierają drogę do pierwszych słów.
Czekać, ale wiedząc, na co patrzysz
Wróćmy do rady „poczekajcie, rozgada się”. Teraz widać, dlaczego czasem działa, a czasem nie. Działa u dziecka, które rozumie, pokazuje, naśladuje i z miesiąca na miesiąc robi postępy, tylko słowa przychodzą mu później. Zawodzi u dziecka, u którego pod brakiem słów kryje się coś więcej: słabsze rozumienie, kłopot ze słuchem, z buzią albo z kontaktem. Dwa dwulatki, które dziś wyglądają tak samo, różnią się właśnie tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Dlatego czekanie nie jest błędem. Błędem jest czekanie bez sprawdzenia, w której grupie jest Twoje dziecko.
Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nadal nie masz pewności, to jest dobry powód, żeby zadzwonić. W Domisiowej Chatce dzieci, od niemowląt po starszaki, przyjmuje neurologopedka Anita Konieczna. Na pierwszym spotkaniu sprawdzi, jak dziecko rozumie, porozumiewa się, gryzie i połyka, i powie Ci wprost, czy wystarczy wsparcie w domu, czy warto zacząć zajęcia. Diagnoza logopedyczna kosztuje 170 zł, wizyty są prywatne, więc nie czekasz w kolejce. Więcej o tym, jak pracujemy, przeczytasz na stronie logopeda dziecięcy i neurologopeda w Łukowie. Termin ustalisz pod numerem 515 252 262, a jeśli nie odbieramy, bo akurat jesteśmy na zajęciach, wyślij SMS, oddzwonimy.



